28 May 2013

Costa Brava

Dzień pełen stresu, rozpoczęty o 5.30 (wstanie przed budzikiem o tej porze to chyba naprawdę najlepsze zobrazowanie stresu) i zakończony o 22. Oczywiście będąc nadgorliwą, wiecznie spieszącą się, skończyłam jak zwykle. Spóźniona. Głównie to w życiu jestem spóźniona, ale to taka dygresja, bo tu akurat mam na myśli sianie paniki w dziekanacie, włamywanie się do niego po zamknięciu, ręce zbyt trzęsące, by otworzyć torbę i skurcz żołądka przez 6h. Koniec końców załatwiłam. Swoją drogą, jestem taka elokwentna, że to aż boli. Moje rozmowy z promotorką z mojej strony wyglądają tak: dobrze, tak, mhm, tak tak, dobrze. I wychodzi na to, że cały przyszły tydzień spędzę w Olsztynie. Uh oh.

Plusem spędzenia całego dnia w Oln było wywołanie filmu z Hiszpanii (dobry czas, czekał tylko miesiąc, albo półtora!).



25 May 2013

blow out all the candles

Byłam dziś piękna na przekór pogodzie.
I w ogóle bardzo miło.
You're too old to be so shy, he says to me, so I stay the night.

03 May 2013

.

tkwię w stanie permanentnego żalu i tęsknoty za czymś, czy może bardziej do czegoś, już mi twarz zastygła w niezmiennym wyrazie i nic z tym nie mogę zrobić. co gorsza, czas mnie zaczyna gonić, co wcale nie poprawia sytuacji.
nawet zapychanie głowy cudzym życiem nie poprawia sytuacji, choć przez długi czas spełniało swoje zadanie.