07 October 2012

lijo lijo lijo

Kilka zdjęć od Kasi, z którą spotkałam się w Starogardzie Gdańskim (wspominałam o sesjowym wrześniu, czyż nie). Nie ma to jak bieganie po polu w tą i we wtą, atakowanie nas przez krzyżaki i zostawienie po sobie kilku metrów kwadratowych pierza. Generalnie wesoło. A to nie był wcale koniec! Aha, no i nie zapominajmy o panu kierowcy, który nie zauważył, że jestem w autobusie i zdążył sobie zaparkować, nim mnie wypuścił.







No comments:

Post a Comment