Zaraz po powrocie z Helsinek (męczącym, choć z pewnością pełnym wrażeń) poszłam na bardzo spontaniczne zdjęcia ze wspaniałą Kaliną i tym sposobem wykorzystałyśmy ostatni ładny wieczór, przed nastaniem dwóch dni iście listopadowych. Poszwędałyśmy się po starym mieście, w miejscach, o których istnieniu nawet nie wiedziałam, wzbudziłyśmy pewne, acz niezbyt wielkie, zainteresowanie wśród przechodniów i obie złapałyśmy katar.
A potem przebrałam się przy garażach (mam coraz większą wprawę, nie powiem) i stałam się wdową. Idealnie, if you ask me.









pieknie pieknie jak zawsze
ReplyDelete