Jako, że jest wrzesień, a ja jak zwykle w czasie wakacji rozrosłam się do rozmiarów słonia (albo wieloryba. Cud, że jeszcze nie ganiają za mną z harpunami.), to postanowiłam temu zaradzić w trybie przyspieszonym. Bo to już jest naprawdę skandal. Granice przyzwoitości przekroczone już trzy kilogramy temu. Teraz to już wspinam się na szczyty rozpaczy.
A zatem próbuję także zmobilizować Dorotę, bo w kupie raźniej (chociaż liczyłam, że wstanie wcześniej i poćwiczymy rano, niestety, przeliczyłam się).
I tu właśnie, w ramach motywacji, moje najpiękniejsze zdjęcie wstawię, z czasów, gdy miałam najpiękniejszą wagę i w ogóle jeszcze mi się chciało.

;/////////////////////////////////////////////
ReplyDeleteno, też mam taką minę :/
Delete