28 August 2015

Dolomity

Nie mam szczególnych chęci ani weny do pisania, więc pokażę zdjęcia, które powinny mówić same za siebie, jeśli chodzi o Dolomity.



To akurat część pierwsza wycieczki, okolice bliższe Bergamo, niż górom. Hotel zrobiony w starych murach, upał ponad 30 stopni i wilgotność milion, ascetyczny pokój i chudy, rudy kot.


Drugi dzień, podczas którego objeżdżaliśmy jezioro Garda, w dalej trwającym i nieskończonym upale i pełnym słońcu. Postój poczyniony w miasteczku Lazise (albo Lazize? coś w ten deseń), którego główną atrakcją było to, że połowa miasteczka znajdowała się w średniowiecznych murach.











Podczas jazdy coraz bardziej na północ i w górę temperatura zaczęła spadać na łeb na szyję i tak z ponad 30 zrobiło się chyba 14 stopni, niebo zaciągnęło chmurami i lało tak rzęsiście, że nic nie było widać. Dopiero po zakwaterowaniu pogoda się uspokoiła, a z gór zaczęły schodzić chmury czy mgły. A następne dni były już non stop gorące i słoneczne, przez co niemal wszystkie zdjęcia są tragicznie prześwietlone i choć część udało mi się uratować, to parę jest takich, że chyba nic nie pomoże, toteż ich tu nie pokazuję. Był tylko jeden dzień burzowy, którego akurat nie wzięłam aparatu, tracąc najlepsze okazje na zdjęcia. No, cóż.
Wycieczkę zakończyliśmy tak samo, to znaczy objeżdżając Gardę, robiąc postój w miasteczku Arco, a później na chwilę w Lazise, i jeszcze w jednym większym, zapomniałam gdzie.

No comments:

Post a Comment