Dzień po powrocie z Wrocławia byłam umówiona na zdjęcia w Orłowie. Szczerze mówiąc, był to pierwszy raz, kiedy w ogóle weszłam na klif i pierwszy od niepamiętnych czasów, kiedy przeszłam plażą za klif (jak na mieszkańca Trójmiasta przystało, kompletnie nie znam naszych miast. Łotewer.) Choć pogoda spłatała nam figla tuż przed umówioną godziną, bo zaczęło padać, nim dojechałam na miejsce zrobiło się już całkiem ładnie i mogłyśmy bez większych przeszkód zrealizować nasz plan. Oczywiście w trakcie naszego około dwugodzinnego spotkania na długości tego kilometra, no max półtora, naliczyłam co najmniej pięć par młodych podczas sesji ślubnej. Ten widok nigdy nie przestanie mnie bawić. Aż mi było głupio, że też jestem ubrana na biało, eheh.
Zdjęcia robiła Elwira Szczęsna
A ja się malowałam i takie tam. Hehe.
Wszystkie zdjęcia szalenie mi się podobają, więc uwaga, będzie tego dużo!
No comments:
Post a Comment