23 July 2013

500 days of Summer

Lato, więc wstawię letnie zdjęcia. Byłam na zlocie fotograficznym, więc mam mnóstwo zdjęć i wszystkie są prawie takie same, co mnie niespecjalnie urządza. Poza tym byłam atakowana ze wszech stron i tak zgłupiałam, że w sumie wszędzie wyglądam tak samo. Wolę kameralnie.

Poza tym, to chyba moje najbardziej towarzyskie wakacje. Jest fajnie.

A do zlotowych zdjęć malowała i czesała Sviatlana :)

zeszłoroczne od Gosi Kołtuniak

tegoroczne od Gosi
fot. Kalina Ciszewska <3

fot. Kalina Ciszewska
fot. Stanisław Malc


15 June 2013

zabawna historia

Opowiem dziś zabawną historię. Otóż włączyłam sobie film. Nie powiem jaki, żeby nie zbłaźnić się całkowicie. W każdym razie w tym oto filmie pewien lekarz miał naprawić komuś nogę, ale niezbyt mu to wyszło i noga poszła na cięcie.
W tym momencie ja, okaz zdrowia i sił witalnych poczułam nadchodzące nieszczęście, ale naiwnie sądziłam, że uda mi się temu zapobiec.
Otóż nie.
Pewne źródła każą mi sądzić, że obudziłam się około pół godziny później na podłodze. Mam zbite kolano, pokrzywione okulary i wciąż nie czuję się specjalnie dobrze.
Taka zabawna historia!

10 June 2013

Zmądrychwstanie racz mi dać Panie

Zostałam licencjatem.
Nie brzmi to zbyt dumnie, mało kto to pewnie uznaje za wartościowe i na pewno nikt nie pomyśli, co to była za droga krzyżowa, dotrzeć do końca.
To smutne.
I ostatecznie tak właśnie skończyłam, wracając (jedyne naprawdę szczęśliwe powroty to te po zdjęciach, żadne inne). A może to przez drugie dno.

Julia Marcell będzie na Cudawiankach, zacieszam.


28 May 2013

Costa Brava

Dzień pełen stresu, rozpoczęty o 5.30 (wstanie przed budzikiem o tej porze to chyba naprawdę najlepsze zobrazowanie stresu) i zakończony o 22. Oczywiście będąc nadgorliwą, wiecznie spieszącą się, skończyłam jak zwykle. Spóźniona. Głównie to w życiu jestem spóźniona, ale to taka dygresja, bo tu akurat mam na myśli sianie paniki w dziekanacie, włamywanie się do niego po zamknięciu, ręce zbyt trzęsące, by otworzyć torbę i skurcz żołądka przez 6h. Koniec końców załatwiłam. Swoją drogą, jestem taka elokwentna, że to aż boli. Moje rozmowy z promotorką z mojej strony wyglądają tak: dobrze, tak, mhm, tak tak, dobrze. I wychodzi na to, że cały przyszły tydzień spędzę w Olsztynie. Uh oh.

Plusem spędzenia całego dnia w Oln było wywołanie filmu z Hiszpanii (dobry czas, czekał tylko miesiąc, albo półtora!).



25 May 2013

blow out all the candles

Byłam dziś piękna na przekór pogodzie.
I w ogóle bardzo miło.
You're too old to be so shy, he says to me, so I stay the night.

03 May 2013

.

tkwię w stanie permanentnego żalu i tęsknoty za czymś, czy może bardziej do czegoś, już mi twarz zastygła w niezmiennym wyrazie i nic z tym nie mogę zrobić. co gorsza, czas mnie zaczyna gonić, co wcale nie poprawia sytuacji.
nawet zapychanie głowy cudzym życiem nie poprawia sytuacji, choć przez długi czas spełniało swoje zadanie.


05 April 2013

heart on fire

Poważnie, nie mogę przestać tego słuchać. Dziś była moja pierwsza podróż tam-i-z-powrotem do Olsztyna i przynajmniej 3h ta piosenka leciała w kółko. Pociąg jechał z Gdyni i nie wiem, gdzie to zrobił, ale nim dojechał do Gdańska, miał pół godzinną obsuwę. Co jednak ciekawsze - nadrobił ją niemal całkowicie. W każdym razie zdążyłam obskoczyć bibliotekę, promotorkę (dużo plusików odnośnie mojej pracy), zarezerwować pokój na następny raz, kupić film do aparatu (sprzedawca wydał się jakiś taki onieśmielający, więc wykazałam się swoim blond geniuszem i rzekłam: poproszę film kolorowy... do aparatu - no, bo ciekawe do czego innego kupowałabym film u fotografa!). Ach, nie wiem, o co chodzi, ale wprowadzili chyba miejscówki w TLK. Odnoszę wrażenie, że to zły pomysł. Od razu taka negatywna aura. Pierwsze, co usłyszałam po wybraniu przedziału (zgodnie z danymi na bilecie) to: pani siedzi na moim miejscu. Jezus, bo jak numerek za moją głową się nie daj Boże nie zgodzi to co, wyrzucą mnie z pociągu? Ech.

Z samego rana przeczytałam też bardzo miłą notkę u Kasi (tutaj) odnośnie naszej sesji olsztyńskiej. Chyba dlatego miałam cały dzień dobry humor, chodząc po tych szarych miastach. Wciąż zima. Te zdjęcia wciąż napawają mnie taką energią, że hoho! Wcale nie widać, że było z -10 stopni. Super ekipa i super atmosfera, znów powiem: I'll come running with a heart on fire, jeśli tylko będzie szansa na powtórkę.









19 March 2013

the winters with me

Przemęczyłam ten rozdział, wiele odkrywczych rzeczy nie napisałam, ale są tam mądre słowa, takie jak: strefowa elektroforeza kapilarna (CZE) i micelarna elektrokinetyczna chromatografia kapilarna (MEKC). Oczywiście, pojęcia nie mam, jak to działa i w ogóle, ale to drugie pozwala na rozdzielenie 17 rodzajów alkaloidów o okropnych nazwach. Jeszcze cholerne podsumowanie i skończę, alleluja.

 Cóż, wiosny się chyba nie doczekamy, bo cały dzień sypie w najlepsze.


16 March 2013

Szczecin

Próbuję czytać te artykuły, głównie muszę uzupełnić jeden fragment, a niestety artykuły o tym traktujące miażdżą mi mózg, więc zamiast tego wstawię zdjęcia ze Szczecina. Genialny plan. Jak widać, była jesień.



15 March 2013

Puszysta bułka

Taki tytuł chyba najlepiej odzwierciedli motyw przewodni weekendu. No i może jeszcze wieża Eiffle'a. I fassbending randomly. More to come!

Kasia z gustowną meblościanką w tle



tu tak naprawdę chodziło o pizzę, reszta jest tylko dodatkiem

"czy mam język?"
+ zakochałam się: