Ech, otóż tak się złożyło, że ponownie musiałam (a właściwie muszę - bo to dopiero początek) zagłębić się w naukowe, ciężkie i niejednokrotnie wyjątkowo mało przejrzyste artykuły dotyczące jądra półleżącego. Dodatkowo jestem chora i po jednym dniu z wysoką gorączką chyba i tak coś mnie jeszcze trzyma (aczkolwiek dzisiejsze 36,8 to się w ogóle nie powinno liczyć jako podwyższona temperatura. No, ale może jednak się liczy, bo właśnie po wzięciu ibupromu zaczęłam się topić). Tak czy siak, męczę się nad tymi publikacjami niesłychanie - bardzo ciężko jest wrócić do tego po tak długiej przerwie. Wszystko od nowa. W związku z tym, w ramach jakiegoś zaktywowania mózgu do pisania z sensem, postanowiłam właśnie machnąć tego posta. Chociaż on może za wiele akurat myślenia ode mnie nie wymaga. Nie ważne.
Warto chyba jednak wspomnieć w końcu o mojej - jak się teraz okazuje - niemal już stałej współpracy, którą rozpoczęłam pod koniec grudnia 2016r. Otóż wtedy właśnie napisał do mnie Stanisław, zapraszając na zdjęcia. Tak naprawdę nie był to pierwszy raz, jak się spotkaliśmy w tym celu, ale pierwszy pominę milczeniem, bo to było dawno i nieprawda, i nic wtedy niestety z tego nie wyszło. Albo stety. Teraz za to wychodzą nam całkiem fajne rzeczy.
No, także poniżej efekty sesji nr 1. Makijaż mojego autorstwa (jak zresztą wszystkie następne, chyba nabieram wprawy!). No, to miłego!
![]() |
| mój faworyt <3 |







No comments:
Post a Comment