22 February 2017

sisters before misters

Spędziłyśmy jeden dzień (i jakąś część innego) na zrobienie z Dorotą paru zdjęć. Trzeba przyznać, że to, hehe, ciężka współpraca, bo Dorota nie lubi fotografii modelkowej, a do tego przy szarudze i deszczu za oknem, i kompletnie słabym rozmieszczeniu lamp w mieszkaniu ciężko uzyskać zadowalające efekty. Wtedy już chyba byłam po otrzymaniu wspaniałych paletek z Too Faced, ale makijaż wyszedł mi mocno średnio, więc na domiar złego wyglądałam trochę jak panda. Ewentualnie jak na haju. No, ale coś tam wyszło. W dodatku, jak to często bywa, najlepsze zdjęcia wyszły całkiem przypadkiem. Przy drugim, ekspresowym foceniu nie miałam prawie w ogóle makijażu, bo w sumie nie było czasu, bo by się światło skończyło.


 
 

 

No comments:

Post a Comment